Podroze

    Podroze                  Samochody     Dom


Mysli zebrane

Pewni znajomi slyszac o naszych planach podrozniczych, doradzili nam, aby lepiej jechac na 2 tygodnie wczasow all inclusive. Coz tylko sie usmiechnelismy :)

Wiekszosc naszych znajomych albo nie komentowala wcale, albo pytala, czy nie boimy sie jechac z tak malymi dziecmi. Boimy, nie boimy.. trudne pytanie.. Chyba troche sie balismy. Najbardziej niewiadomej. Jak Bruno zniesie przejazdy. Jak Ignacy przezyje rozstanie z domem, zabawkami, przedszkolem, przyjaciolmi. Troche balismy sie wydatkow - czy nie wyjdziemy na podrozy jak slynny Zablocki. Co do chorob.. coz, mamy ubezpieczenie w razie W, wszelkie inne lzejsze choroby dam rade wyleczyc sama. Stetoskop wala sie w jednej z walizek:D

Za tydzien strzeli nam dwa miesiace w podrozy. Czas plynie niesamowicie szybko. Jutro dotrzemy na nasz 12 kamping. Jak dajemy sobie rade?

Ano normalnie. Spimy bardzo wygodnie. Mamy na stale ufiksowane duze lozko - 180/200. Lozko sklada sie z naszego domowego wygodnego materaca 140/200 i z dostawki dla dzieci , ktore spia nogami do siebie. Wysypiamy sie jak nigdy, tym bardziej, ze Ignac po dniach pelnych wrazen spi dlugo, a Bruno to zlote dziecko i przesypia noce wybudzajac sie tylko na ciche i krotkie karmienia (o ile w ogole).

Gotujemy jak w domu (od czasu wyjazdu jedlismy 3 razy w restauracji , w tym raz na rocznice slubu, raz w moje urodziny). Zabralismy ze soba thermomix, dzieki ktoremu oszczedzamy gaz i zdrowo gotujemy. Mamy piekarnik, mamy lodowke.

Co wiecej.. mamy nawet toalete i prysznic z ciepłą wodą, z ktorych korzystamy, gdy na na dworze za zimno, zeby isc do lazienek kampingowych, lub gdy zwyczajnie nie chce sie nam nigdzie wychodzic.

Najwiekszym blogoslawienstwem naszego wyjazdu, jest karmienie piersia. Piers, zupelnie nie jak butelka i mleko modyfikowane, jest zawsze z nami, na kazde zawolanie i calkowicie za darmo.

Co do Bruna. Kapiemy go w przyczepie, albo w misce, albo w jego wanience, czyli co nam pierwsze wpadnie w lapy, Olaboga.. mamy przy tym otwarte okna i drzwi:D Mam ze soba nawet wage dziecieca, wiec jestem w stanie monitorowac przyrosty wagowe najmlodszego czlonka rodziny.

Wiem , wiem.. niesamowici jestesmy, radzac sobie bez lozeczka, przewijaka, wyparzarek, butelek:D Na szczescie udowodnilismy, ze da sie dzieciaka przewinac na ziemi, na kolanach, w aucie. I nie potrzebujemy do tej prostej czynnosci zadnych wynalazkow.

Czy sa jakies minusy naszej decyzji? Hmmm.. moze ten , ze na tak malej przestrzeni przyczepowej , nie ma zbyt wiele miejsca, na odpoczynek od partnera. No ale dwa miesiace juz prawie stuknely. Radek nadal zyje, ja o dziwo tez:D.. Czyli sie da.

No i najwiekszy minus, czyli swiadomosc ze nasza podroz niedlugo sie skonczy i powrot do rzeczywistosci jest nieunikniony.

Ania

...



Copyright © 2008-2018 RadekNet